Czysta noga jest, czysta ręka jest, lubię kąpać się. – czyli łazienkowe przeboje.

Poszukiwanie tematów do pisania zawiodło mnie do łazienki. 🙂 Postanowiłem napisać słów kilka o naszych przebojach związanych z kąpielą Łucuszka. W sumie mógłbym napisać: z kąpielą nigdy nie było problemów, nie ma problemów i – daj Bóg – problemów już nie będzie. Koniec… Ale tak nie napiszę, bo sumie co to byłby za wpis, który … Czytaj dalej Czysta noga jest, czysta ręka jest, lubię kąpać się. – czyli łazienkowe przeboje.

A ja sobie sama śpię… – o samodzielnym zasypianiu myśli parę.

Ciężki ze mnie przypadek… Oj ciężki… Obiecuję sobie, że będę pisać regularnie a potem nie mogę się zmobilizować i nie odzywam się tutaj… nie daję znaku życia… Ale wszystko u nas dobrze. Jedyne zawirowania, jakie się pojawiły to przeprowadzka, ale o tym może innym razem 😀 Mam nadzieję, że prędzej niż później. Tak sobie ostatnio … Czytaj dalej A ja sobie sama śpię… – o samodzielnym zasypianiu myśli parę.

Nie nie nie, nie to nie, Mówię nie, gdy myślę nie. – Czyli małe co nieco o buncie dwulatka.

Bunt dwulatka, to pojęcie wręcz mityczne. Kiedy spytamy o niego „Wujka Google”, dostajemy blisko 150 000 tysięcy odnośników. Powstało na jego temat wiele książek a strony z memami wyrzucają nam dziesiątki tysięcy obrazków, które ilustrują problem. A jak to jest naprawdę? I jak to wszystko wygląda u nas? Już śpieszę z odpowiedzią 🙂 Zatem – … Czytaj dalej Nie nie nie, nie to nie, Mówię nie, gdy myślę nie. – Czyli małe co nieco o buncie dwulatka.

…i po świętach :)

Nowy Rok w pełni. Większość z nas już zdążyła zapomnieć o tym, że jeszcze tak niedawno żegnaliśmy 2018… Każdy żegnał na swój sposób. Jedni na szalonych imprezach, na których przygrywał Sławomir tudzież inny Zenek, inni stawiali na ambitniejsze rytmy… a jeszcze inni „szaleli” na piżama party ze swoimi dzidziulkami. My postawiliśmy na bramkę numer trzy… … Czytaj dalej …i po świętach 🙂

W otwartych książkach otwarte serca Cieszą się z nami kartki skrzydlate, Dzieci tak lubią, że bajki lubią, Gdy są czytane przez Tatę!

W ostatnim wpisie wspominałem, że jest jeszcze jeden „gadżet”, bez którego nie możemy się obejść… który jest niezbędny w czasie wspólnej zabawy… wspólnego spędzania czasu.  Jak łatwo się domyślić z tytułu są to książki. Temat książek jest dla mnie tak super, że na samą myśl, że będę o nich pisać, powoduje u mnie uśmiech od … Czytaj dalej W otwartych książkach otwarte serca Cieszą się z nami kartki skrzydlate, Dzieci tak lubią, że bajki lubią, Gdy są czytane przez Tatę!

Przyjdź do mnie i pobawmy się, wesoło nam upłynie dzień. A kiedy będzie kończył się, powiemy sobie: kocham Cię!

Trochę mnie tu nie było. Wybaczcie proszę ten przestój… W sumie to nawet nie mam kreatywnego wytłumaczenia dlaczego tak długo nic nie pisałem 😉 Ale wracam do Was, niczym ten Syn Marnotrawny. Dziś napiszę troszkę o tym w co i czym się bawić. Postaram się też troszkę zahaczyć o temat kupowania zabawek, bo przecież to … Czytaj dalej Przyjdź do mnie i pobawmy się, wesoło nam upłynie dzień. A kiedy będzie kończył się, powiemy sobie: kocham Cię!

Kitchen nightmares, czyli krótka historia rozszerzania diety.

Tak sobie myślę, że jednym z ważnych problemów, z jakimi przychodzi zetknąć się rodzicom dzidziulka, jest rozszerzanie diety. Kiedyś nadchodzi przecież czas, że samo mleczko nie wystarczy, trzeba zatem urozmaicać dietę. U jednych ten proces przebiega bezproblemowo, u innych jest to wielka wojna podjazdowa. Jeden maluszek jest małym żarłoczkiem, który zjadłby to, co mu się … Czytaj dalej Kitchen nightmares, czyli krótka historia rozszerzania diety.

Enter the dragon, czyli jak to było ze smokiem. (a właściwie smoczkiem)

Smoczek. Dla jednych rodziców to pozycja obowiązkowa wśród niezbędnych przedmiotów używanych przez dzidziulka. Dla innych z kolei to wielkie złoooo. My uważaliśmy, że jeśli nie będzie to absolutnie konieczne, to raczej nie będziemy go używać. Przynajmniej tak było w teorii. W praktyce okazało się, że już kilka dni po urodzeniu się Łucuszka, trzeba było wyciągnąć … Czytaj dalej Enter the dragon, czyli jak to było ze smokiem. (a właściwie smoczkiem)

Sweet dreams are made of this – czyli co nieco o spaniu w nocy.

Kiedy oczekuje się narodzin dziecka, różne wyobrażenia przyszłości chodzą po głowie. Jednym z takich przewijających się w głowie tematów jest sen. A konkretnie przesypianie nocy. Bo wiecie jak to jest… przynajmniej w tych stereotypowych opiniach? Niemowlę często budzi się w nocy, trzeba do niego wstawać, uciszać, kołysać, karmić itp. No i rzeczywiście często tak bywa… … Czytaj dalej Sweet dreams are made of this – czyli co nieco o spaniu w nocy.