Dzień za dniem błądzi, dzień za dniem rodzi się. – czyli o tym jak nam mija czas w czwóreczkę.

Nadszedł czas na wpis 🙂 Trochę minęło czasu, więc można co nieco tutaj naskrobać. Od powrotu ze szpitala minął ponad tydzień, więc mogę – że tak powiem – zdać Wam, Drodzy Czytelnicy, relację… Podzielić się wrażeniami… A może spróbować zrobić małe porównanie? Cofnąć się pamięcią do pamiętnego roku 2017, kiedy to na świat przyszedł Łucyjkownik … Czytaj dalej Dzień za dniem błądzi, dzień za dniem rodzi się. – czyli o tym jak nam mija czas w czwóreczkę.

Judy, Judy, Judy I love you.

No OK… nadeszła wiekopomna chwila 🙂 Dzidziulka numer 2 urodziła się. Judytka urodziła się w środę 28.08. W przeciwieństwie do Łucji, której narodziny były całonocną walką, Judy przyszła na świat w tempie ekspresowym. 14.35 dostałem smsa od żoneczki, że się „zaczyna”… a o 15.50 malutka już była z nami. 🙂 No… jest radość… z tego … Czytaj dalej Judy, Judy, Judy I love you.

Łóżko i poduszka baju baju spać… – nowe łóżeczko Łucyjkownika.

W ostatnim wpisie wspomniałem o zakupie nowego łóżeczka dla Łucyjkownika. Dziś napiszę trochę więcej na ten temat 🙂 A na załączonym zdjęciu można zobaczyć ten wspaniały sprzęcior 😛 No tak… zgadza się… jest monotematycznie… konikowo. Ale może przejdźmy do sedna sprawy… Jak wiadomo młodsza siostrzyczka, która jest tuż, tuż… musi gdzieś spać 🙂 Zatem nasz … Czytaj dalej Łóżko i poduszka baju baju spać… – nowe łóżeczko Łucyjkownika.

It’s the final countdown… ostatnie dni przed narodzinami dzidziulka numer 2 ;)

No to jesteśmy już na ostatniej prostej przed narodzinami drugiej córeczki. Wszystko już prawie gotowe. Ubranka wyprane, łóżeczko przygotowane… drugie łóżeczko zakupione i poskręcane. (w zasadzie ta wiekopomna chwila miała miejsce dzisiaj… ale to temat na osobny wpis) Co jeszcze? A no torba do porodu… tu idzie nam trochę wolniej, ale damy radę… także i … Czytaj dalej It’s the final countdown… ostatnie dni przed narodzinami dzidziulka numer 2 😉

Pozwólcie przedstawić sobie: Pan żubr we własnej osobie. – wspomnienia z wizyty w zagrodzie żubrów.

No i przyszedł czas na kolejny wpis… Pewnie zdążyłem Was już przyzwyczaić, że o pewnych tematach piszę z lekkim poślizgiem. Ale tak to już bywa 🙂 Urlop się skończył, przyszedł czas powrotu do pracy, wpadłem w wir… no i moje „pisu, pisu” zeszło na drugi plan. Ale już jestem… Zwarty i gotowy… By opowiedzieć Wam … Czytaj dalej Pozwólcie przedstawić sobie: Pan żubr we własnej osobie. – wspomnienia z wizyty w zagrodzie żubrów.

Ulepimy dziś… konika? No chodź! zrobimy to…Czyli kilka słów o tym jak odkryłem w sobie talent do lepienia „plastusiów”.

No dobra… Zacznijmy od początku 🙂 Kilka miesięcy temu kupiliśmy plastelinę. Ale nie chcieliśmy jej od samego początku dawać do zabawy Bzikowi, bo wiedzieliśmy, że plastelina będzie się walać po całym mieszkaniu. Będzie wdeptana w podłogę i w tapicerkę kanapy… Czekaliśmy na odpowiedni moment, choć prawdopodobnie miał on nie nadejść nigdy 😉 Bezpieczniejsze były kredki… … Czytaj dalej Ulepimy dziś… konika? No chodź! zrobimy to…Czyli kilka słów o tym jak odkryłem w sobie talent do lepienia „plastusiów”.

Moi rodzice są kochani, dla nich rysuję, dla nich śnię A kiedy jestem kwiatem dla nich To bardzo, bardzo cieszę się. – wspomnieniowo o prezentach na Dzień Matki/Dzień Ojca.

Za nami Dzień Matki i Dzień Ojca. A ja się uaktywniam z lekkim opóźnieniem 🙂 To pewnie przez te upały 😉 OK… każda wymówka jest dobra… no ale dość tłumaczenia się, pora na opowieść… Będzie to wpis trochę wspomnieniowy i – mam nadzieję – trochę inspirujący dla wszystkich tych, którzy przespali Dzień Matki i Dzień … Czytaj dalej Moi rodzice są kochani, dla nich rysuję, dla nich śnię A kiedy jestem kwiatem dla nich To bardzo, bardzo cieszę się. – wspomnieniowo o prezentach na Dzień Matki/Dzień Ojca.

Łapy, łapy cztery łapy, czyli Łucja i pieski.

Jak zapewne pamiętacie jeden z poprzednich wpisów, ulubieńcami Łucyjki są koniki. Ale to nie jedyni ulubieńcy naszego małego Bzika. Oprócz koników na tapecie Łucjobzika są również pieski. Małe, duże… rasowe i kundelki… Wszystkie pieski fajne są. Pieskowa mania zaczęła się kiedy Łucja miała mniej więcej rok… No może trochę więcej. W każdym razie to był … Czytaj dalej Łapy, łapy cztery łapy, czyli Łucja i pieski.

To moje pierwsze tygodnie, u mamy pod sercem jest mi wygodnie.(…) moje serce dla Ciebie bije, dziękuję Ci mamo/tato za to, że żyję.

Myślę, że patrząc na tytuł oraz wyróżniony obrazek łatwo się domyślić o czym… a właściwie o kim będzie wpis. Tak… zgadza się o dzidziusiu. Małym bobasku numer dwa, który zmienia wszystko… łącznie z tytułem bloga 😀 To znaczy ciągle jeszcze wszystko pozostaje bez zmian… ale w najbliższym czasie zacznie się rewolucja 🙂 Bo w sumie … Czytaj dalej To moje pierwsze tygodnie, u mamy pod sercem jest mi wygodnie.(…) moje serce dla Ciebie bije, dziękuję Ci mamo/tato za to, że żyję.

Kilku kumpli i patyk albo dwa. Powstanie dom, w którym mieszkać się da (…) Okno będzie tu a drzwi o tam Postawimy nasz dom To nie potrwa długo..

Przyszedł czas na kolejny wpis 🙂 Dziś opowiem Wam co nieco na temat wielkiej zmiany, jaka już jakiś czas temu zaszła w naszym życiu. Przeprowadzki do własnego domu, który udało nam się zbudować. No i oczywiście o tym, jak w tym wszystkim odnalazł się nasz Łucuszek. Ale od początku… Po ślubie mieszkaliśmy z żoneczką w … Czytaj dalej Kilku kumpli i patyk albo dwa. Powstanie dom, w którym mieszkać się da (…) Okno będzie tu a drzwi o tam Postawimy nasz dom To nie potrwa długo..