Coraz bliżej Święta, coraz bliżej Święta…

Pamiętacie tę reklamę Coca – Coli? Tę z ciężarówką? No… tak mi się jakoś skojarzyło, że już prawie, prawie Boże Narodzenie, ale… no ale jeszcze trochę zostało czasu. Oczywiście w sklepach klimat świąteczny to już zaczął się po sprzątnięciu ekspozycji na Wszystkich Świętych, ale do tego to już chyba zdążyliśmy się przyzwyczaić. A u nas? … Czytaj dalej Coraz bliżej Święta, coraz bliżej Święta…

We keep this love in a photograph – Nasze profesjonalne sesje zdjęciowe.

Dawno, dawno temu… Kiedy jeszcze nie było ani dzieci ani żony, bawiłem się w robienie zdjęć i wrzucanie ich na różne stronki typu Deviantart. Nie uważałem się za jakiegoś wielkiego artystę, ale po cichu liczyłem, że może jednak to moje fotografowanie z totalnie amatorskiego, zmieni się w półprofesjonalne. Z tej zajawki zostało tylko wspomnienie. No … Czytaj dalej We keep this love in a photograph – Nasze profesjonalne sesje zdjęciowe.

Problemy moje, twoje, nasze boje… – tytuł, którego wyjaśniać nie trzeba.

No witajcie Drodzy Czytelnicy! Jak zwykle ten wpis miał powstać dużo wcześniej, ale powstaje właśnie dzisiaj. Czasami sobie tak myślę, że może wprowadzę jakąś regułę… I zrobię wpis na przykład na samym początku miesiąca… A potem przychodzi pierwszy dzień miesiąca i cały Wszechświat zdaje się stawać na drodze do napisania kilku mądrych zdań… Prawdę mówiąc … Czytaj dalej Problemy moje, twoje, nasze boje… – tytuł, którego wyjaśniać nie trzeba.

Mój dom, w którym piszę od lat, mój dom, w którym płaczę nie raz czy to znasz Tak ty to znasz. – myśli parę o naszym domku.

Czas zabrać się za kolejny wpis. Zabieram się za niego od kilku dni… Początkowo miałem pisać na zupełnie inny temat. Miałem ogólny zarys… Byłem zmotywowany do działania i w ogóle. A potem… a potem wróciłem z pracy i cała wena opadła. To śmieszne, że najciekawsze pomysły na wpisy przychodzą wtedy, kiedy nie ma się pod … Czytaj dalej Mój dom, w którym piszę od lat, mój dom, w którym płaczę nie raz czy to znasz Tak ty to znasz. – myśli parę o naszym domku.

Tak samo jak zawsze, ale jednak inaczej.

Hm… No zatem przychodzi czas, żeby coś napisać. Zatem piszę… Za mną pierwszy tydzień pracy. No prawie 🙂 W głowie nucę sobie „ostatnią nockę” Maleńczuka. Nawet chciałem zawrzeć w tytule fragment tej piosenki, ale jednak powstrzymam się… Może ostatecznie znajdę coś bardziej adekwatnego. Tak w ogóle… pewnie zauważyliście, że przyjąłem pewną regułę, jeśli chodzi o … Czytaj dalej Tak samo jak zawsze, ale jednak inaczej.

Dzień za dniem błądzi, dzień za dniem rodzi się. – czyli o tym jak nam mija czas w czwóreczkę.

Nadszedł czas na wpis 🙂 Trochę minęło czasu, więc można co nieco tutaj naskrobać. Od powrotu ze szpitala minął ponad tydzień, więc mogę – że tak powiem – zdać Wam, Drodzy Czytelnicy, relację… Podzielić się wrażeniami… A może spróbować zrobić małe porównanie? Cofnąć się pamięcią do pamiętnego roku 2017, kiedy to na świat przyszedł Łucyjkownik … Czytaj dalej Dzień za dniem błądzi, dzień za dniem rodzi się. – czyli o tym jak nam mija czas w czwóreczkę.

Judy, Judy, Judy I love you.

No OK… nadeszła wiekopomna chwila 🙂 Dzidziulka numer 2 urodziła się. Judytka urodziła się w środę 28.08. W przeciwieństwie do Łucji, której narodziny były całonocną walką, Judy przyszła na świat w tempie ekspresowym. 14.35 dostałem smsa od żoneczki, że się „zaczyna”… a o 15.50 malutka już była z nami. 🙂 No… jest radość… z tego … Czytaj dalej Judy, Judy, Judy I love you.

Łóżko i poduszka baju baju spać… – nowe łóżeczko Łucyjkownika.

W ostatnim wpisie wspomniałem o zakupie nowego łóżeczka dla Łucyjkownika. Dziś napiszę trochę więcej na ten temat 🙂 A na załączonym zdjęciu można zobaczyć ten wspaniały sprzęcior 😛 No tak… zgadza się… jest monotematycznie… konikowo. Ale może przejdźmy do sedna sprawy… Jak wiadomo młodsza siostrzyczka, która jest tuż, tuż… musi gdzieś spać 🙂 Zatem nasz … Czytaj dalej Łóżko i poduszka baju baju spać… – nowe łóżeczko Łucyjkownika.

It’s the final countdown… ostatnie dni przed narodzinami dzidziulka numer 2 ;)

No to jesteśmy już na ostatniej prostej przed narodzinami drugiej córeczki. Wszystko już prawie gotowe. Ubranka wyprane, łóżeczko przygotowane… drugie łóżeczko zakupione i poskręcane. (w zasadzie ta wiekopomna chwila miała miejsce dzisiaj… ale to temat na osobny wpis) Co jeszcze? A no torba do porodu… tu idzie nam trochę wolniej, ale damy radę… także i … Czytaj dalej It’s the final countdown… ostatnie dni przed narodzinami dzidziulka numer 2 😉