Nothing changes on New Year’s Day. – noworoczne przemyślenia :)

Zaczął się Nowy Rok. Nowy Rok – nowe możliwości. No to z tym noworocznym zapałem przystępuję do pisania. Oczywiście – jak nakazuje moja „własna prywatna” tradycja, muszę w swoim wpisie nadrabiać wszystkie zaległości, jakie się narobiły od ostatniego mojego pisania. No… to oczywiście będzie o świętach. No i pewnie zahaczę też o Mikołajki. Jeszcze do … Czytaj dalej Nothing changes on New Year’s Day. – noworoczne przemyślenia 🙂

Wszyscy razem w jednym tempie :) Czyli mały misz-masz wydarzeń z ostatnich dni.

Minęło trochę czasu od ostatniego wpisu. Emocje trochę opadły, przynajmniej u mnie, choć problemy, o których wtedy pisałem, nigdy nie będą dokładnie opisane. A rozmowy o nich, zawsze będą rozmowami niedokończonymi. Tymczasem jest tak wiele spraw, o których można jeszcze mówić. Oczywiście- jak to już u mnie bywa – mój nieogarnion powoduje, że tematy gorące, … Czytaj dalej Wszyscy razem w jednym tempie 🙂 Czyli mały misz-masz wydarzeń z ostatnich dni.

Synu bądź spokojny. Nie będzie żadnej wojny. Oprócz tej która jest. Na życie wieczne i śmierć. – Mój głos w Ważnych Sprawach.

Od ponad dwóch tygodni po prostu mnie nosi. Obserwuję wszystko to, co dzieje się w Polsce i próbuję pozbierać myśli. W głowie naprawdę przewala się mnóstwo pomysłów na to, co napisać, ale kiedy przychodzi co do czego, zostaje pustka… Bo tak naprawdę, co ja mądrego mogę powiedzieć? Skoro tyle autorytetów z jednej i drugiej strony … Czytaj dalej Synu bądź spokojny. Nie będzie żadnej wojny. Oprócz tej która jest. Na życie wieczne i śmierć. – Mój głos w Ważnych Sprawach.

Mam fartuszek z muchomorkiem, do przedszkola chodzę z workiem. – O przygotowaniu do pójścia do przedszkola.

No cóż… W życiu tak bywa, że coś się kończy i coś się zaczyna. Najlepszym przykładem niech będzie ten oto miesiąc – sierpień. Można powiedzieć, że jeszcze wczoraj się on zaczynał… A dziś już jest na ostatniej prostej. Dużo się działo, jak to u nas. Praca, Dom, Wizyty u jednej i drugiej babci. No i … Czytaj dalej Mam fartuszek z muchomorkiem, do przedszkola chodzę z workiem. – O przygotowaniu do pójścia do przedszkola.

W góry, w góry miły bracie, czyli nasze górskie wycieczki.

Czas mojego urlopu przeminął jak z bicza strzelił. Pogoda nie była idealna, ale udało się kilka ładniejszych dni wykorzystać aktywnie wypoczywając. Poszliśmy kilka razy w góry. A z nami i chodzeniem w góry to jest tak, jak z moim pisaniem 😀 Niby ambicje są wielkie i pomysłów dziesiątki a może i setki… a potem… A … Czytaj dalej W góry, w góry miły bracie, czyli nasze górskie wycieczki.

Co u nas nowego? Czyli wpis po dłuższej przerwie :)

No witajcie Drodzy Czytelnicy. Kiedyś w końcu musiał nadejść ten czas, że się zebrałem do napisania czegoś na moim… czy też może naszym… wspaniałym blogu 🙂 Jak zwykle… miało być wcześniej coś mądrego sklecone… a jest później. Dużo później. Sam powoli traciłem nadzieję, że się zmobilizuję i stworzę jaką notkę. Urlop mi leci… Spędzamy go … Czytaj dalej Co u nas nowego? Czyli wpis po dłuższej przerwie 🙂

„Kto kłopot ma, niech wzywa psa”, czyli Psipatrolowy bzik.

Dawno, dawno temu był sobie taki rok… Rok 2013. Był też sobie taki pan, który nazywał się Keith Chapman. Co to za jeden? – spyta ktoś… To twórca Boba Budowniczego. I jeszcze jednej bajki… Która powstała we wspomnianym właśnie 2013 roku. A potem… A potem cały świat oszalał na punkcie pewnych piesków 😀 (pytanie pozostaje … Czytaj dalej „Kto kłopot ma, niech wzywa psa”, czyli Psipatrolowy bzik.

Kitchen Nightmares Reaktywacja: Kuchnia, kuchnia, jeść nam się chce!

Dawno, dawno temu… Na tym oto moim skromnym blogu, popełniłem taki wpis: https://tatusieklucuszka.com/2018/10/17/kitchen-nightmares-czyli-krotka-historia-rozszerzania-diety/ Jak łatwo się domyślić pisałem o rozszerzaniu diety u Łucji… Kto jeszcze nie czytał, zapraszam do lektury. A kto czytał i zapomniał? Niech przeczyta znów. Ja przeczytałem. Tak, tak… mam tendencję do zapominania o czym pisałem. Więc… Fajnie jest czasem wracać do … Czytaj dalej Kitchen Nightmares Reaktywacja: Kuchnia, kuchnia, jeść nam się chce!

O zaiste błogosławiona Noc…

No i mamy Święta Wielkanocne. Jakże inne tego roku… Ja zaś pogrzebałem w archiwum i znalazłem taki kwiatek z zeszłego roku. Łucja niesie koszyczek ze święconką i „cieszy puchę”. W tym roku takie cuda niestety nie miały miejsca. wszyscy grzecznie siedzieliśmy w domu i śledziliśmy transmisje on-line z liturgii Triduum. Myślę, że dla moich czytelników … Czytaj dalej O zaiste błogosławiona Noc…