Ulepimy dziś… konika? No chodź! zrobimy to…Czyli kilka słów o tym jak odkryłem w sobie talent do lepienia „plastusiów”.

No dobra… Zacznijmy od początku 🙂 Kilka miesięcy temu kupiliśmy plastelinę. Ale nie chcieliśmy jej od samego początku dawać do zabawy Bzikowi, bo wiedzieliśmy, że plastelina będzie się walać po całym mieszkaniu. Będzie wdeptana w podłogę i w tapicerkę kanapy… Czekaliśmy na odpowiedni moment, choć prawdopodobnie miał on nie nadejść nigdy 😉 Bezpieczniejsze były kredki… Przynajmniej tak nam się wydawało…
Wszelkie wątpliwości rozwiane zostały, kiedy po raz pierwszy Łucja pomalowała kredkami kafelki. Całe szczęście, że to dzieło „a’la wczesny Picasso” dało się doczyścić wodą z płynem do naczyń…

Ale… wróćmy do plasteliny…

Mniej więcej pod koniec czerwca nasz Mały Bzik przybiegł uradowany do pokoju dzierżąc w łapkach pudełko plasteliny. Sprintowi przez salon towarzyszyły radosne okrzyki: „mama tu! mama tu! mama tu!” Wtedy jeszcze nie wiedziała, co znalazła…
Myślała, że to paczka kredek… I że będzie mogła nimi coś „zmalować”. Wyjaśniłem jej zatem pośpieszenie, że to nie kredki… to plastelina… i że można z niej coś ulepić… na przykład jakieś zwierzątko… I że w sumie to mogę jej nawet teraz i tu ulepić jakiegoś kotka… albo pieska… albo….

Konika…

Ci, którzy znają już dobrze tego bloga, wiedzą że lepiej nie wypowiadać przy niej słowa „konik”. Nie można nawet o konikach wspominać. Nawet jeśli są to koniki polne… albo koniki morskie. A jak obiecasz, że ulepisz dla niej konika z plasteliny… będziesz musiał ulepić całą stadninę z Janowa Podlaskiego 😀

No i ulepiłem konika Łucyjce… a potem drugiego i trzeciego…
Do dwóch koników dołączył piesek…
I kotek…
I krówka…
I świnka…
I myszka…
I kurczaczek…

Brzmi to pięknie, ale wcale łatwo nie było… W ogóle ze mnie taki artysta plastyk, jak z koziej dupy trąbka, ale szczegóły się pomija… A dla dwulatka nie ma większego znaczenia czy zwierzątka zostały odwzorowane w sposób hiperrealistyczny, czy może wyglądają jak efekt eksperymentów szalonego naukowca. Ważne, że mają głowę, ogon i cztery łapy… aha… no i że po jednym spojrzeniu nie masz żadnych wątpliwości, że to na pewno jest piesek/kotek/konik a nie jakieś nieodkryte dotąd gatunki dinozaurów.

Jako dowód załączam foto 😀

DSC_0467

Jak widać na załączonym obrazku, moje zdolności są mówiąc kolokwialnie dość przeciętne, ale Łucja była zachwycona. Ale – co najbardziej zaskakuje – zachwycona była również żoneczka… Usłyszałem tekst w stylu: „Ja bym takich nie umiała zrobić”. Ale to nie wszystko… bo „plastusiami” zachwycona była również rodzinka żoneczki. Kto by pomyślał… a ja przecież nie mam zdolności plastycznych…. a w podstawówce miałem „piątki”, bo w domu mama pomagała mi robić prace plastyczne… 😛 (Cóż za wyznanie po latach… jedno z tych, które powinno się znaleźć na „anonimowych”)

Wróćmy jednak do Plastusiów… Siedziały one dzielnie na półce… I towarzyszyły Łucji posiłkach… aż tu nagle… pewnego pięknego dnia… Nasz kochany Bzik doszedł do wniosku, że nadszedł Czas Apokalipsy… Na ekranach kin spustoszenie siała Godzilla
a w naszym domku niszczycielem światów stała się Łucyjka. Plastusie zmieniły się w kolorowe kule. Kiedy po trwającym kilka sekund zgniataniu zwierzaków Łucyjka chciała je przywrócić do poprzedniej formy, okazało się, że nie jest możliwe… Wyjaśniłem jej, że tamtych „plastusiów” nie da się odzyskać, ale możemy zrobić nowe…

No i w ten oto sposób zostałem zaprzęgnięty do roboty…
Kiedy, więc ktoś zapyta mnie…. – kiedy już wrócę do pracy – jak minął mi urlop… Zamiast opowieści o leżeniu plackiem na Teneryfie tudzież innych Malediwach, pokaże zdjęcia zwierzaków-cudaków. Ciekawe czy koledzy w pracy będą równie zachwyceni 😀

PS. Poniżej przedstawiam najnowszą galerię „Plastusiowego ZOO”.

DSC_0532DSC_0534DSC_0537DSC_0538

DSC_0541DSC_0543DSC_0544DSC_0547

Jedna myśl na temat “Ulepimy dziś… konika? No chodź! zrobimy to…Czyli kilka słów o tym jak odkryłem w sobie talent do lepienia „plastusiów”.

  1. Obiektywnym okiem mogę stwierdzić, że najlepiej wyszła świnka. Choć cała reszta jest równie udana:-)
    Pozdrawiam Łucyjke, której jestem ogromną fanką 🙂

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do D. Anuluj pisanie odpowiedzi