Kiedyś zaśpiewam Ci… Garść refleksji z okazji Dnia Ojca.

Dzisiaj Dzień Ojca. Myślę, że to dobry czas na refleksje. Werka śpi, dziewczyny szaleją przy basenie a ja po przeszukaniu swojej audioteki, stwierdziłem, że najbardziej do dzisiejszego wpisu pasuje mi kawałek z repertuaru Hansa, którego możecie kojarzyć z 52 Dębiec lub Luxtorepedy. Utwór zatytułowany jest właśnie Kiedyś zaśpiewam Ci. Piosenka jest refleksją nad dorastaniem córki i doskonale oddaje moje odczucia związane z dorastaniem naszej najstarszej córki – Łucji.

Kiedyś zaśpiewam ci jak byłaś mała
i Nosiłem ciebie tak często na rękach
Zadzwonię kiedyś i zadam pytanie
Czy jest tam nadal moja dziewczynka maleńka

Słowa tej piosenki skłaniają mnie do przemyśleń o mijającym czasie. Łucja, moja najstarsza córka, właśnie skończyła przedszkole i od września zacznie szkołę. To moment pełen wzruszeń i nostalgii. Niedawno pisałem również o jej Pierwszej Komunii. To wydarzenie również było przełomem w jej życiu. Łucja przestaje być małym słodziakiem, przestaje być Łuczuszkiem, co sprawia, że dotychczasowa nazwa mojego bloga „Tatusiek Łucuszka” również powoli traci swój sens. Czy to zapowiedź zmian? Na razie powstrzymam się bez komentarza… Jak mówi się wśród kinomaniaków: Bez spojlerów 😀

Patrząc wstecz na te ponad siedem lat, przypominam sobie różne etapy naszego życia. Wesołe i smutne. Czasy, kiedy mieszkaliśmy w bloku, potem rozpoczęcie budowy domu, obserwowanie jak mury naszej małej bezpiecznej przystani rosną (a środki na koncie kurczą się) potem przeprowadzka, narodziny drugiej i trzeciej córki, a dla Łucji – młodszych siostrzyczek. Pierwsze dni w przedszkolu, a no i jeszcze „grypa celebrytka”. To wszystko, co się wydarzyło. Sprawy ważne i mniej ważne. Kawał historii, która na przestrzeni lat się pisała, sprawia, że zastanawiam się, czy jestem dobrym tatą, czy spełniam się w tej roli. Czy może tylko pływam po powierzchni, stwarzam pozory a w rzeczywistości sam najchętniej uciekłbym w ramiona swojego taty, jak mały przedszkolaczek, bo nie czuję się wystarczająco dojrzały do tych wszystkich ważnych spraw? Niestety… Jak już zaznaczyłem w jednym z wcześniejszych moich wpisów (posiłkując się nostalgicznym memem) Tam już się nie da już pójść…

Mój tata nie żyje od 14 lat. Był dla mnie ważny, ale nie zdążyłem mu powiedzieć jak bardzo, kiedy był obok. Naiwnie myślałem, że przecież zawsze będzie obok, że będę mieć na to czas, by mu powiedzieć o ważnych sprawach, by podzielić się z nim radościami, odnoszonymi sukcesami, odnalezioną drugą połówką itp. A może sobie myślałem, że przecież to chyba oczywiste, że jest mi bliski, jest przecież moim ojcem, troszczy się o mnie no i w ogóle…
A może po prostu myślałem, że to głupie, by mówić o uczuciach, w końcu faceci nie mówią innym facetom, że ci są dla nich ważni. To takie „babskie” jest bycie wylewnym, uczuciowym. A teraz, kiedy sam jestem ojcem, patrzę na moje córki i zastanawiam się, jak mogę być najlepszym ojcem? Jakie decyzje podejmować, by miano „najlepszego taty Łucji, Judyty i Weroniki” było faktem a nie frazesem wypisanym na bransoletce, którą dostałem w prezencie.

Szukając inspiracji do tego wpisu, natrafiłem na spot reklamowy OLX, który głęboko mnie poruszył. Reklama pokazuje ojca, który rezygnuje z pracy zawodowej, aby w pełni zaangażować się w opiekę nad dziećmi. Widzimy sceny z codziennego życia – wspólne gotowanie, zabawy w parku, odprowadzanie dzieci do szkoły. To ciepły, emocjonalny obraz ojca, który spędza czas z dziećmi, budując z nimi silne więzi.

Jak ten spot ma się do mnie? Niedługo kończę urlop ojcowski, który przysługuje w ramach dyrektywy work-life balance. Dzięki przepisom unijnym, ojcowie mają teraz możliwość skorzystania z takiego urlopu, choć w Polsce nadal nie jest to bardzo popularne. Po zakończeniu tego urlopu nie wracam do pracy, ale zaczynam dwuletni bezpłatny urlop wychowawczy. Decyzja, że to właśnie ja wezmę urlop, była podyktowana kilkoma względami.

Moja żona ma lepiej płatną pracę w szpitalu. Zawody medyczne mają tę specyfikę, że długie przerwy mogą skutkować utratą prawa do wykonywania zawodu. Ja z kolei pracowałem w fabryce w jednym z działów okołoprodukcyjnym. Miałem system trzyzmianowy, co dodatkowo utrudniało zorganizowanie opieki nad dziećmi. Nasze mamy nie były w stanie podjąć się regularnej opieki ze względu na pogarszający się stan zdrowia, a opiekunka nie wchodziła w grę właśnie z powodu naszych specyficznych godzin pracy. (Taka opiekunka musiałby chyba u nas mieszkać, by wstrzelić się w nasze grafiki) No, ale czy ten stan rzeczy mi pasuje? Takie bycie tatą na pełen etat? Tak całkiem mi pasuje. Samej pracy mi nie brakuje. Wprawdzie trochę tęsknię za kolegami i codziennymi spotkaniami w pracy, bo te osiem godzin spędzonych z ludźmi pięć dni w tygodniu to było mimo wszystko coś całkiem fajnego. Śmieszki, heheszki, dowcipasy itp. Zawsze coś się działo. Niemniej jednak, czas spędzony z córkami jest bezcenny i nie zamieniłbym go na nic innego.

Spot OLX przypomniał mi, jak ważne jest aktywne zaangażowanie ojców w życie dzieci. Zachęcam innych ojców do rozważenia urlopu ojcowskiego – to inwestycja w przyszłość Waszych relacji rodzinnych. Z okazji Dnia Ojca, życzę wszystkim ojcom wiele miłości i radości z czasu spędzonego z rodziną.

Dodaj komentarz