W ciszy i przy blasku świec, cud największy dzieje się – Pierwsza Komunia Łucyjki.

Pierwsza Komunia Święta to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu każdego katolickiego dziecka. Myślę, że nie da się temu zaprzeczyć. W tym roku nasza córka przeżyła ten wyjątkowy dzień, otoczona miłością i bliskością rodziny oraz duchowym wsparciem najbliższych przyjaciół. Słowa piosenki z repertuaru Magdy Anioł idealnie oddają ducha tego wszystkiego, co działo się lekko ponad miesiąc temu. Oddają również głębię tego Sakramentu. Ten fragment przypomina nam, jak ważne jest docenianie tych cichych, lecz pełnych znaczenia momentów w naszym życiu. Zapraszam do lektury naszych przeżyć i refleksji z tego wyjątkowego dnia, który na zawsze pozostanie w naszej pamięci.

Ale zaraz, zaraz – ktoś pomyśli – jaka Pierwsza Komunia? Przecież Łucja na pewno nie ma jeszcze 10 lat. Ano nie ma. W tym roku skończyła siedem. Dlatego nasza uroczystość pierwszokomunijna była szczególnie wyjątkowa. Nie wiem jak to dokładnie wygląda w innych rejonach Polski, ale w naszych stronach w niektórych parafiach jest zwyczaj tak zwanych wczesnych komunii, do których przystępują dzieci młodsze niż w przypadku typowej Pierwszej Komunii. Ktoś może powiedzieć, że to może za wcześnie, że może dzieci w wieku 6,7 lat nie są wystarczająco gotowe, by przystępować do Komunii. Ale spójrzmy prawdzie w oczy: czy starsze dzieci na pewno są gotowe? A czy my 30 – 40 latkowie jesteśmy gotowi? Czy nasze pełne mądrości i wiedzy o całym otaczającym nas świecie głowy, są w stanie pojąć tę Prawdę, w którą wierzymy, przed która klękamy i wobec której możemy wraz z Tomaszem Apostołem mówić: „Pan mój i Bóg mój”. OK… wystarczy tych teologicznych przemyśleń 🙂 Przejdę do wspomnień tamtych ważnych dla nas wydarzeń.

Przygotowania do Komunii rozpoczęły się wraz z początkiem roku szkolnego, czyli we wrześniu ubiegłego roku. Katechezy odbywały się co tydzień w domu katechetycznym. Prowadzone były przez siostrę zakonną. Grupa dzieci wczesnokomunijnych składała się z 13 osób. W tej grupie były dwie pary bliźniąt oraz rodzeństwo. Dzieci zapoznawały się z podstawami prawdy wiary, poznawały podstawowe historie zapisane w Biblii, ale nie musiały zaliczać żadnych regułek. Prawdę mówiąc te dzieci w większości (o ile nie w 100%) pochodziły z rodzin zaangażowanych w życie parafii i działających we wspólnotach Kościoła, takich jak, Domowy Kościół. No… OK

Ale co jeszcze było takiego ważnego? Comiesięczne spotkania na wspólnej Mszy Świętej. Uczestniczyły w niej wszystkie dzieci komunijne i ważne było w nich to, że każda (lub prawie każda) była kolejnym etapem poprzedzającym mszę komunijną. Zatem na jednej z mszy dzieci dostały różaniec, na innej książeczkę – modlitewnik, na jeszcze innej łańcuszek z medalikiem. Msze były z ciekawą oprawą muzyczną, śpiewem scholi dziecięcej oraz specjalnym kazaniem dla dzieci. Wszystkie te szczególne znaki były ważne a każdy z podarowanych przedmiotów miał swoje znaczenie i miejsce w duchowej podróży Łucji oraz jej koleżanek i kolegów.

Ceremonia Pierwszej Komunii była wyjątkowa pod wieloma względami. Dzieci komunijne wchodziły procesyjnie do kościoła, ale nie same, ale każde dziecko wchodziło w otoczeniu swoich rodziców. Rodzeństwo pozostało z innymi członkami rodziny. Ten dzień był najważniejszy tylko dla tego jednego dziecka. Procesyjne wejście z rodzicami symbolizowało wsparcie i jedność. Wyrazem wsparcie było również błogosławieństwo udzielone najpierw przez ojca, potem przez matkę. To był naprawdę wzruszający moment, kiedy wszyscy tatusiowie a potem wszystkie mamusie kładli rękę na głowie dziecka a potem kreślili mu na czole znak krzyża.

Innym wartym podkreślenia aspektem jest to, że każdy z nas -rodziców bezpośrednio angażował się w przygotowanie i oprawę liturgii. Rodzice pomagali zatem dekorować kościół parafialny, uczestniczyli w sprzątaniu kościoła na kilka dni przed Komunią, a w czasie uroczystości dbali o liturgię słowa, procesję darów. Innym ważnym momentem było odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych z zapaloną świecą chrzcielną od paschału.

Nasz wikary- ksiądz Wojtek wygłosił homilię na środku kościoła, angażując dzieci w dialog. Siostra katechetka moderowała śpiew popularnych piosenek, a dzieci pokazywały gesty, co stworzyło atmosferę radości i wspólnoty. Ta interaktywność pozwoliła dzieciom aktywnie uczestniczyć w ceremonii, co dodało jej wyjątkowego charakteru.

Po ceremonii przyszedł czas na zdjęcia z najbliższymi. Następnie udaliśmy się do wynajętego lokalu, domu harcerskiego, gdzie odbyła się dalsza część uroczystości. Ze względu na popołudniowy czas mszy, przed nią zorganizowaliśmy rodzinny obiad. Po mszy świętowaliśmy przy torcie, kawie, ciastach, a potem przy tzw. zimnej płycie. Panie kucharki przygotowały wszystko według wcześniej zaplanowanego menu, co przypominało organizację w popularnych salach weselnych.

W dzisiejszych czasach Pierwsza Komunia często kojarzy się z komercją i drogimi prezentami. Media i artykuły w prasie nakręcają tę atmosferę, przedstawiając Komunię jako czas wielkich wydatków i pokazowych upominków. My jednak, podobnie jak nasze najbliższe otoczenie, kładziemy większy nacisk na aspekt duchowy tego sakramentu. To spotkanie z Bogiem, który przychodzi w kawałku chleba, jest dla nas najważniejsze. Choć prezenty były obecne i Łucja uznała je za wymarzone, to nie one były w centrum uwagi. Ten dzień przypomniał nam, jak ważne jest pielęgnowanie wartości duchowych i rodzinnych więzi. Pierwsza Komunia Święta Łucji była momentem głębokiej refleksji i wdzięczności. Cieszymy się, że mogliśmy być częścią tego sakramentu, wspierając naszą córkę w jej duchowej podróży. Zamierzamy kontynuować duchowe wsparcie Łucji i angażować się w życie parafii, wierząc, że ten wyjątkowy dzień jest tylko początkiem jej duchowej drogi.

Dodaj komentarz